Witamina D

fot. Adobe
8

Po dłuższej przerwie witam się z Wami dłuższym wpisem, ale też bardzo wartościowym, więc „wytrwałych odbiorców” zapraszam do lektury.

Temat nawiązujący do naszej wszechobecnej TARCZY ANTY-WIRUSOWEJ, skąd takie połączenie?
OTÓŻ DZIŚ OMÓWIMY JEDEN Z JEJ MOCNYCH SKŁADNIKÓW.. DOMYŚLACIE SIĘ KTO BĘDZIE BOHATEREM WPISU?

OTO ONA… WITAMINA D!

Nie taka obca, wielu znana, w mediach polecana – więc jak to z nią właściwie jest?

Brać? Nie brać? Kiedy? Ile? Łączyć z innymi składnikami? O tym wszystkim w poniższym wpisie.

Dobrze oto ona – wjeżdża na salony, czas na szybkie przedstawienia naszej dzisiejszej GWIAZDY WPISU.

WITAMINA D – jest witaminą rozpuszczalną w tłuszczach, wyróżniamy jej najbardziej znane dwie formy – witamina D2 (ergokalcyferol) – głównie występująca w roślinach i grzybach oraz częściej omawiana D3 (cholekalceferol) – naturalnie występująca w produktach pochodzenia zwierzęcego. Trzeba też zaznaczyć, że jej moc i przewagę nad innymi witaminami zapewnia jej fakt, że jest prohormonem, co oznacza, że w naszym organizmie zamienia się w hormon znany pod nazwą KALCYTRIOL.

Czy słyszeliście o czymś takim, jak działanie PLEJOTROPOWE? To działanie wszechstronne, które gwarantuje jego szerokie spektrum, dzięki obecności specjalnych receptorów witaminy D obecnych w prawie wszystkich tkankach naszego organizmu. W przypadku naszej witaminy przekłada się ono na regulowanie działania ponad 200 genów oraz wpływ na większość aspektów naszego zdrowia.

Pierwsze skojarzenie, jakie Wam przychodzi, gdy myślcie o witaminie D?

Zapewne SŁOŃCE, nie ma tu nic dziwnego, ponieważ w okresie letnim syntetyzujemy ją przez skórę za sprawą promieni słonecznych, stąd też od lat powielane jest zalecenie suplementacji w okresie jesienno-zimowym, gdy synteza tej witaminy z racji zamieszkiwanej szerokości geograficznej jest ograniczona. Niestety z racji obecnej sytuacji, ale też trybu życia suplementacja danej witaminy powinna być całoroczna, jednak warto monitorować jej stężenie i odpowiednio dobierać dawkę suplementacji, bo tak jak z wszystkim nadmiar też nie jest w cenie. Faktem jest, że jesteśmy społeczeństwem „niedoborowym” pod względem naszej „witaminowej bohaterki” (aż 90 % cierpi na jej niedobór).

Na rynku znajdziemy wiele jej suplementów, między innymi formy roślinne D3 (preparaty wegańskie), tu jednak trzeba nadmienić, że forma D3 jest skuteczniejsza, niż D2 w zwiększaniu stężenia witaminy D – do oceny w badaniach laboratoryjnych, jako magiczny wynik 25(OH)D.

Dobrze skoro jesteśmy już w laboratorium to zatrzymajmy się tu na chwilę i omówmy normy, które pozwolą nam określić niedobór, odpowiedni wynik, nadmiar, jak również odpowiednio dobrać dawkę suplementu.

Badanie nie jest refundowane i do najtańszych nie należy (koszt 50-100 zł w zależności od laboratorium).

Nie ma też zaleceń wykonywania go w formie przesiewowej, jednak raz w roku warto w siebie zainwestować i zbadać dane stężenie, szczególnie jeżeli już prowadzimy jej suplementację.

Czas na normy, według rekomendacji Polski z 2018 roku:
*0-10 ng/ml – ciężki niedobór
*>10-20 ng/ml – znaczny niedobór
*20-30 ng/ml – stężenie suboptymalne
*>30-50 ng/ml – stężenie optymalne – w tym kierunku zmierzamy 😃
*>50-100 ng/ml – stężenie wysokie
*>100 ng/ml – stężenie toksyczne

W temacie przygotowania do badania warto wiedzieć, że nie trzeba być na czczo, ani też nie ma potrzeby odstawiania witaminy D3, jeżeli już prowadzimy jej suplementację.

Ok znasz już swoje stężenie to teraz praktyka, czyli jak ją dawkować?

W przypadku wyniku suboptymalnego oraz optymalnego dawka 2000 UI dziennie będzie wystarczająca (zwłaszcza w okresie od początku wrześnie do końca kwietnia). Warto zaznaczyć, że w przypadku osób z niedoborem, czy też ze zwiększoną masą ciała oraz tkanką tłuszczową (tu kierunek nada wartość wskaźnika BMI 25-29, 9) warto rozważyć dawkę 2000-4000 UI, zaś przy BMI powyżej 30 – 4000 IU).

Dodatkowy czynnik nasilony z racji obecnej sytuacji – izolacja, mała ilość wyjść, czyli też możliwości czerpania witaminy z naturalnych źródeł sprowadza się do stosowania suplementacji całorocznej. W przypadku skrajnych niedoborów wynikających z różnych czynników (trybu życia, zapotrzebowania, jednostek chorobowych) wartość dawki oraz czas jej stosowania należy rozważyć po konsultacji ze specjalistą szczególnie, gdy Twoje stężenie 25(OH)D jest inne, aniżeli >30-50 ng/ml.

Poniżej zamieszczam zalecane postępowanie w odniesieniu do wyniku, jednak pierwszy RUCH, KTÓRY NALEŻY WYKONAĆ TO KONTAKT ZE SPECJALISTĄ (LEKARZ, DIETETYK KLINICZNY).

Aktualne stężenie 25(OH)D – Postępowanie

Postępowanie suplementacyjne w zależności od stężenia 25(OH)D. Na podstawie [1]
>100 ng/ml – Należy bezwzględnie przerwać suplementację, ocenić kalcemię i kalciurię oraz monitorować 25(OH)D w odstępach miesięcznych aż do uzyskania 25(OH)D ≤50 ng/ml.
>75-100 ng/ml – Wstrzymanie suplementacji na 1-2 miesiące.
>50-75 ng/ml – Jeżeli suplementacja była prowadzona prawidłowo, zalecane jest zmniejszenie dawki o 50% i rozważenie kontrolnego oznaczenia 25(OH)D za 3 miesiące.
>30-50 ng/ml – Zalecane jest kontynuowanie dotychczasowego postępowania.
>20-30 ng/ml – Jeżeli suplementacja była prowadzona prawidłowo, zwiększ dawkę o 50% i oznacz 25(OHD) za 6 miesięcy. Jeżeli suplementacja nie była prowadzona, zacznij suplementacje w dawce profilaktycznej.
>10-20 ng/ml – Jeżeli suplementacja była prowadzona prawidłowo, zwiększ dawkę o 100% i wykonaj oznaczenie 25(OH)D za 3 miesiące. Jeżeli suplementacja nie była prowadzona, rozpocznij suplementację w maksymalnej profilaktycznej dawce i oznacz 25(OH)D za 3 miesiące.
0-10 ng/ml – Dla osób >10 lat, wprowadź 6000 UI/dobę i oznacz stężenie 25(OH)D po 3 miesiącach aż do uzyskania stężenia >30-50 ng/ml.

Dlaczego to takie ważne ZAPYTACIE?

Ze względu, że dane badanie nie jest przesiewowym, czy refundowanym, a w przypadku choroby nerek, wątroby, chorobach autoimmunizacyjnych czyli takich gdy własny układ odpornościowy niszczy swoje własne komórki i tkanki oraz utrzymuje stały stan zapalny organizmu (Hashimoto, reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń układowy, zespół Sjorgena), czy też zaburzeniach odporności takie badanie warto wykonać.
Właśnie ze względu na odpowiedni dobór ewentualnej suplementacji, ponieważ leczenie niedoboru, czy też nadmiaru powinno być prowadzone „z głową” pod opieką specjalisty.

Ktoś powie – OK JESTEŚMY NIEDOBOROWI, więc trzeba nam WIELKIEJ DAWKI WITAMINY – tu niech zawsze zapali się Wam czerwona lampka, ponieważ jak ze wszystkim to DAWKA jest kluczowa, ponieważ i tutaj NADMIAR, JAK I NIEDOBÓR jest niewskazany oraz groźny, szczególnie w przypadku dodatkowych schorzeń (np.: kamieni nerkowych).

Więc MOCARZOM I KOZAKOM ZE SLOGANAMI – BIERZCIE PO 20 000 – 30 000 UI/dzień – mówimy RÓWNIE MOCNE NIE!

Jeżeli zastanawia Cię TOKSYCZNOŚĆ witaminy D to oczywiście odpowiem na to pytanie, poprzez przedstawienie mechanizmu jej działania. Nadmiar tej magicznej witaminy może prowadzić do HIPERKALCEMI, czyli zwiększonego stężenia wapnia w surowicy (>2,75 mml/L, >11 mg/dl).

NADMIAR WAPNIA – OBJAWY:

  • Osłabienie mięśni oraz zmęczenie
  • Wymioty
  • Zaparcia
  • Zaburzenia rytmu serca związane z tachykardią
  • Zaburzenia wzrostu
  • Zwapnienie tkanek miękkich
  • Anoreksja

Odpowiedzią na dany stan jest mechanizm działania, gdzie witamina D przekształcona do aktywnej formy 1,25(OH)2D prowadzi do większego wchłaniania wapnia w jelitach, nerkach oraz jego większą reabsorpcje, czyli ponowne pochłanianie wapnia z kości (przy hipokalcemii, czyli zbyt małym stężeniu wapnia we krwi).
Odnotowane są przykre przypadki „przedawkowania” danej witaminy właśnie doprowadzające do powyższych objawów, czy też nawet do niewydolności nerek (co prawda były to ogromne dawki, jednak warto mieć to na uwadze dbając o swoje zdrowie).

Zakres dawkowania jest szeroki, ponieważ od rekomendowanych dawek witaminy D (do 4000 UI), po dawki prowadzące do zatrucia (30 000 UI i więcej) może zastanawiać co w przypadku przyjmowania dawki 10 000 – 20 000 UI.

Dzięki genialnej w merytorycznych wpisach ekipie „dietetykanienazarty” mamy przedstawione amerykańskie badanie, gdzie mężczyznom z nadwagą przez 5 miesięcy (okres zimowy) podawano 5500 lub 11 000 UI dziennie.

W przypadku dawki 5500 IU – wyjściowy pułap 28 ng/ml wzrósł do 64 ng, zaś przy 11 000 UI – 88 ng/ml. Dodatkowo nie odnotowano skutków ubocznych. Inna grupa osób raportowała samodzielnie przyjmowane dawki witaminy D (300 osób – 5000 UI/dzień, 350 osób – 10 000 UI/dzień, 60 osób – >10 000 UI/dzień). Żadna z nich nie doświadczyła stężenia 25(OH)D >200 ng/ml

Można by przedstawić jeszcze kilka przypadków, jednak tu nawracam do samego początku – KLUCZEM JEST INDYWIDUALNOŚĆ I KONIECZNOŚĆ WYKONANIA BADAŃ WRAZ Z KONSULTACJĄ ZE SPECJALISTĄ, ponieważ nie możemy zakładać, że organizm każdego z nas działa tak samo i żyć z zasadą: „Hulaj dusza..”

Zależy mi, byście wyciągnęli z danego wpisu, że witamina D3 jest bardzo ważna (dlaczego omówimy poniżej), jednak jak każdy inny składnik może być toksyczna, więc przy zalecanej suplementacji warto pochylić się i oznaczyć kontrolnie jej stężenie oraz obserwować swój stan zdrowia wraz z omówieniem go ze specjalistą prowadzącym

Dodatkowo pamiętajcie, aby nie upatrywać ZŁOTEGO ŚRODKA w jednym składniku, ponieważ oczywiście mimo dużej wartości należy wziąć pod uwagę inne czynniki naszego życia (sen, stres, żywienie, aktywność fizyczna).

Zaczęliśmy od strony suplementacji, ponieważ jest ona mocno nagłaśniana, jednak teraz czas na argumentację, po co nam WITAMINA D.

WIECIE?

Najczęściej pierwsze skojarzenie to .. ZDROWE KOŚCI. Oczywiście tu znowu kłania się mechanizm działania witaminy, która reguluje gospodarkę wapniową (aktywna forma zwiększa wchłanianie wapnia w jelitach, nerkach), ale też ma wpływ na nasze geny (działanie pośrednie i bezpośrednie). Więc tu już nawet suplementacja w ilości 700-800 UI/dzień będzie znacząco wpływać na poprawę w zakresie mniejszego ryzyka złamań kości oraz pozakręgowych.

KOLEJNY TEMAT – ODPORNOŚĆ – OSTATNIO BARDZO NA CZASIE

Potwierdzono, że już suplementacja w ilości 1600 UI/dzień zmniejsza ryzyko infekcji o 36% i tu ciekawa informacja – codzienna suplementacja sprawdziła się lepiej, niż rzadsza w większej dawce (49% do 14%), oczywiście trochę odziera z entuzjazmu zaznaczenie, że dotyczy to wyłącznie osób z jej niedoborem, czyli <20 ng/ml.

Teraz czas na TEMAT jeszcze bardziej na czasie, czyli COVID-19, ponieważ przybywa prac potwierdzających, że prawidłowa podaż witaminy D związana jest z mniejszą szansą zarażenia wirusem oraz w przypadku zachorowania – łagodniejszego przejścia. To za pewne można łączyć z odpornością (mocniejsze działanie jej mechanizmów) i jej szerokim spektrum działania na wiele narządów oraz tkanek, jednak warto brać na dany przekaz poprawkę, ponieważ na takie werdykty potrzeba więcej czasu i badań.

No dobrze, skoro dana witamina jest taka wszechstronna to co jeszcze jej możemy zawdzięczać?

MOCNE SERDUCHO – to oczywiście skrót myślowy, ponieważ chodzi o układ krążenia, gdzie osoby z niższym stężeniem naszej bohaterki wpisu mają o 44% większe ryzyko chorób układu krążenia oraz o 54% zwiększone ryzyko śmierci z nich wynikające. To wynik wpływu witaminy D na wartość ciśnienia krwi, stężenie triglicerydów, cholesterolu całkowitego, większego stężenia cholesterolu HDL – potocznie zwanego DOBRYM oraz mniejszego stanu zapalnego, co jest zbiorem parametrów obrazujących prawidłowość stanu naszego układu krążenia.

Duże znaczenie ma jej wpływ na kontrolę glikemii, układ naczyniowy, układ renina-angiotensyna, regulacje PTH oraz mechanizmu wpływającego na omawianą gospodarkę wapnia.

Zatrzymując się przy glikemii, przy jej zaburzeniach, czy też chorobach z nią związanych (cukrzyca, insulinooporność) udowodniono korzystny wpływ witaminy na zmniejszenie wskaźnika HOMA – wykorzystywany przy diagnostyce insulinooporności (o -39), stężenia glukozy (o -8 mg/dl), hemoglobiny glikowanej (o -48%). Dodatkowo zaobserwowano, że wzrost stężenia o 4 ng/ml zmniejsza ryzyko cukrzycy typu II o 4%, zaś w przypadku cukrzycy typu I (zwanej młodzieńczą) suplementacja 2000 UI zmniejszała jej ryzyko, aż o 80%.

Szerokie spektrum działania nie może przejść obojętnie wobec NOWOTWORÓW. Tu już moc i ilość badań jest znacząca (ponad 1000 laboratoryjnych oraz epidemiologicznych).

Konkluzje są następujące:
Niedobory witaminy D zwiększają ryzyko raka (piersi, gruczolaka jelita grubego oraz pęcherza moczowego – tu na każde stężenie witaminy D – plus 4 ng/ml stanowi o 5% mniejsze ryzyko choroby). Tu też protekcyjne mechanizmy działania będą różne w zależności od rodzaju nowotworu (głównie hamowanie rozwoju guza, wzmocnienie mechanizmów odpornościowych, zmniejszenie stanu zapalnego).

Myślę, że już sami zauważycie moc działania, ale nie możemy też pominąć wpływu na układ nerwowy (stany depresyjne), choroby neurodegeneracyjne (Parkinson, Alzheimer), układu pokarmowego (nieswoiste choroby jelit – IBS, IBD), choroby związane z układem odpornościowym – autoimmunizacyjne (Hashimoto, toczeń układowy, reumatoidalne zapalenia stawów).

Jak widzicie pole działania jest spore, więc warto zatrzymać się choć na chwilę, ale pamiętając o naszym początku wpisu – INDYWIDUANY DOBÓR DAWKI JEST KLUCZEM DO SUKCESU

Na sam koniec temat wszechobecnych preparatów. Mamy na liście LEKI ORAZ SUPLEMENTY.

Kiedyś opisywałam Wam, że kwestia suplementów oraz regulacji prawnych ich dotyczących jest bardzo niedoprecyzowana, stąd ich jakość może być różna. Na razie na te kwestie nie wpłyniemy, ale w takim wypadku wybranie LEKU będzie zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. Tu na naszym polskim poletku znajdziecie dwa leki dostępne bez recepty – VIGANTOLETTEN oraz VIGANTOL. Oczywiście na receptę też się znajdą odpowiednie produkty, takie jak np.: DEVIKAP. W każdym razie możliwości są, zaś na sam koniec mała wskazówka technologiczna. W związku z tym, że witamina D należy do TEAMU WITAMIN ROZPUSZCZALNYCH W TŁUSZCZACH TO .. drogą dedukcji na LEPSZĄ PRZYSWAJALNOŚĆ WPŁYNIE .. JEGO DODATEK.

Tu więc dobra rada CIOCI DIETETYK, by przyjmować daną witaminę po posiłku, który w swoim składzie zawiera dodatek tłuszczu. Podsumowując miejcie na uwadze moc naszej bohaterki, jednak pamiętajcie, że kluczem zawsze jest dawka – najlepiej poprzedzona badaniem i specjalistyczną konsultacją.

Także dbajcie o siebie całościowo przemycając dawkę mocy przez talerze, mądrze dobrany lek, ale przede wszystkim przez całokształt naszego stylu życia (ruch, sen, odpoczynek, pożywienie).
Tym samym życzę Wam dobrego tygodnia! Dbajcie o siebie w tym trudnym czasie.

 

Źródła:

  • Rusińska A, Płudowski P, Walczak M, Borszewska-kornacka MK, Bossowski A, Chlebna-sokół D, Czech-kowalska J, Dobrzańska A, Franek E, Helwich E (2018) ZASADY SUPLEMENTACJI I LECZENIA WITAMINĄ D-NOWELIZACJA 2018 r. VITAMIN D SUPPLEMENTATION GUIDELINES FOR POLAND-A 2018 UPDATE. JAROSŁAW PEREGUD-POGORZELSKI. https://doi.org/10…/postepyneonatologii/2018/1/PN2018001
  • Heaney RP, Davies KM, Chen TC, Holick MF, Janet Barger-Lux M (2003) Human serum 25-hydroxycholecalciferol response to extended oral dosing with cholecalciferol. Am J Clin Nutr 77:204–210
  • Vitamin D supplement doses and serum 25-hydroxyvitamin D in the range associated with cancer prevention – PubMed. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21378345/. 22 paź 2020

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

  1. Don mówi

    Witam pierwsze pytanie odnośnie norm czemu np w UK normy są wyższe o 100 procent. Pytanie drugie czemu nikt nie pisze że witaminę powinno brać się z takimi witaminami jak ADKE te witaminy pomagają lepiej rozpuszczać się w układzie i przede wszystkim odprowadzać wapń np do zębów kości? Ja utrzymuje poziom na 200 od pięciu lat jak w np w UK dozwolone od tego czasu nie byłem chory ani przyziebiony pozdrawiam.

  2. Don mówi

    Witam pierwsze pytanie odnośnie norm czemu np w UK normy są wyższe o 100 procent. Pytanie drugie czemu nikt nie pisze że witaminę powinno brać się z takimi witaminami jak ADKE te witaminy pomagają lepiej rozpuszczać się w układzie i przede wszystkim odprowadzać wapń np do zębów kości? Ja utrzymuje poziom na 200 od pięciu lat jak w np w UK dozwolone od tego czasu nie byłem chory ani przyziebiony pozdrawiam.

  3. Bozena mówi

    Zgadzam się w zupełności ja uważa że przyjmując witaminę D od 1,5 roku. Ona uratowała mnie przed ciężkim przebiegiem choroby covid 19 przeszłam ją ciężko lecz nie wylądowałam w szpitalu pod respiratorem jestem wręcz przekonana że witamina D ma wpływ na łagodniejszy przebieg choroby covid 19.

  4. Magda mówi

    Bardzo to monitorowanie (oznaczenie poziomu, dawki, zagrożenia itp) skomplikowane. Właściwie to cały dzień nie starczy, by wszystko ogarnąć. A takiej podstawowej, naturalnej porady nie znalazłam:
    Jak długo powinniśmy przebywać na słońcu, jak ubrani czy jak rozebrani, w jakiej temperaturze, w jakim kraju, by poziom był w miarę odpowiedni?
    Według Pani teraz to mamy siedzieć w domu, iść oznaczyć swój poziom, cały dzień się zastanawiać czy wzięłam może za mało, a może za dużo i to już taksyczne i niebezpieczne j? Za, 3 miesiące znowu na oznaczenie. Nie stresować się, odpoczywać, siedzieć w domu i wpi***lać tabletki. Czy to jest dobra rada? Proszę się zastanowić nad tą wypoconą i skopiowaną sieczką. Pozdrawiam i proszę zostać w domu! Magda Gubetnat

  5. Dora mówi

    Po osiągnięciu poziomu 120 cofnęło się u mnie bielactwo nabyte, z którym medycyna nie umiała sobie poradzić przez 11 lat. Także to straszenie dużymi dawkami…hmmm…. po prostu jeśli mamy duży problem to i dawka witaminy powinna być adekwatna do niego.

  6. Iwona mówi

    Ja przymuje 10000 IU codziennie od kilku lat (oczywiście z pozostałymi witaminami rozpuszczalnymi w tłuszczach) i poziom wapnia mam idealny. Proszę nie wprowadzać ludzi w błąd, bo poźniej takie kłamstwa są powielane.

  7. Beata. L. mówi

    Z tymi normami to jest różnie.
    Co kraj,to inne wartości.
    I to dyczy np cholesterolu, poziomu cukru itp.
    A Wit D warto rzeczywiście brać razem z Wit AKE.

    Mój poziom to 80 i nigdy nie chorowałam na grypy czy inne.
    Suplementuje nawet 10.000 jednostek dziennie.
    A odnośnie toksyczności to pomyślmy.
    Gdyby były ta witamina tak toksyczna to czarny ląd to powinien być bezludny.
    Swojego czasu wpadła mi w ręce książka Jeffa T.
    Bowles- kuracja witaminą D3 w wysokich dawkach.

    Polecam przeczytać i podjąć decyzję,o ile podejmiemy się suplementacji na własną rękę.

  8. Adam 13 mówi

    Biorę od miesiąca ci drugi dzień dawkę 50000j.m. z k2mk7. Czyje się coraz lepiej. Kolega od ponad roku łyka dawkę 20000j.m. i nic się.z nim nie dzieje. Poziom kolegi przez rok brania skoczył z 40 na 47.. więc coś tu nie gra z dawkami zalecanymi w Polsce. Ja jak brałem dwa lata temu po 4000j.m. to z 42 spadło jeszcze na 37….

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.