MikrobiologiaNauka

Manikomycyna: nowy antybiotyk z bakterii glebowej działa na rzadko wykorzystywany cel w rybosomie bakterii lekoopornych

Jakie znaczenie może mieć manikomycyna dla przyszłości leczenia zakażeń wielolekoopornych?

Międzynarodowy zespół badawczy opisał w czasopiśmie Nature nowy antybiotyk nazwany manikomycyną. Substancję wyizolowano z dobrze znanej bakterii glebowej Streptomyces rimosus, dotychczas kojarzonej przede wszystkim z produkcją oksytetracykliny. Najważniejsze znaczenie odkrycia polega nie tylko na aktywności wobec wielolekoopornych bakterii Gram-ujemnych, lecz także na nietypowym mechanizmie działania: manikomycyna wiąże się z miejscem E dużej podjednostki rybosomu bakteryjnego i zaburza syntezę białek w sposób odmienny od obecnie stosowanych antybiotyków.

W artykule:

  • Dlaczego odkrywanie nowych antybiotyków pozostaje jednym z priorytetów współczesnej medycyny
  • Czym jest manikomycyna i z jakiego mikroorganizmu została wyizolowana
  • Jak naukowcy odnaleźli nową substancję w dobrze poznanej bakterii glebowej
  • Na czym polega nietypowy mechanizm działania związany z miejscem E rybosomu
  • Co wykazały pierwsze badania przedkliniczne i jakie są ograniczenia odkrycia
  • Jakie znaczenie może mieć manikomycyna dla przyszłości leczenia zakażeń wielolekoopornych

Nowy trop w czasach narastającej antybiotykooporności

Antybiotykooporność pozostaje jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla zdrowia publicznego. Problem nie dotyczy wyłącznie oddziałów intensywnej terapii ani dużych szpitali klinicznych. Coraz częściej obejmuje zakażenia układu moczowego, zakażenia przewodu pokarmowego, zakażenia krwi, zakażenia ran, zapalenia płuc oraz infekcje u pacjentów przewlekle chorych, hospitalizowanych, immunoniekompetentnych lub wymagających inwazyjnych procedur medycznych.

W praktyce klinicznej szczególne znaczenie mają bakterie Gram-ujemne z rodziny Enterobacteriaceae, w tym między innymi Escherichia coli, Klebsiella pneumoniae czy inne pałeczki jelitowe. Drobnoustroje te mogą powodować ciężkie zakażenia, w tym posocznicę, zakażenia wewnątrzbrzuszne, zakażenia związane z cewnikami, a także infekcje dróg oddechowych u pacjentów z istotnymi czynnikami ryzyka. W populacjach szczególnie wrażliwych, takich jak osoby z przewlekłymi chorobami płuc, pacjenci po przeszczepach, chorzy leczeni immunosupresyjnie czy osoby z mukowiscydozą, każda nowa strategia przeciwdrobnoustrojowa ma potencjalnie duże znaczenie, choć droga od odkrycia laboratoryjnego do leku stosowanego u pacjentów jest długa.

Na tym tle publikacja dotycząca manikomycyny jest istotna z kilku powodów. Po pierwsze, opisuje nową cząsteczkę o aktywności przeciwbakteryjnej. Po drugie, pokazuje, że nawet bardzo dobrze poznane bakterie produkujące antybiotyki mogą wciąż skrywać związki niedostrzegane wcześniejszymi metodami analitycznymi. Po trzecie, wskazuje na słabo wykorzystywany dotąd punkt uchwytu w rybosomie bakteryjnym, co może mieć znaczenie dla projektowania kolejnych substancji przeciwko drobnoustrojom opornym na klasyczne leki.

Bakteria znana od dekad, nowy związek odkryty dopiero teraz

Manikomycyna została wyizolowana z bakterii Streptomyces rimosus. To przedstawiciel promieniowców, czyli grupy bakterii glebowych, która odegrała wyjątkowo ważną rolę w historii antybiotykoterapii. Wiele klasycznych antybiotyków pochodzi właśnie z naturalnych produktów wytwarzanych przez mikroorganizmy żyjące w glebie. W środowisku naturalnym bakterie konkurują ze sobą o przestrzeń i składniki odżywcze, dlatego produkują cząsteczki zdolne hamować wzrost innych drobnoustrojów. Medycyna nauczyła się wykorzystywać tę mikrobiologiczną „chemię konkurencji” do leczenia zakażeń.

Streptomyces rimosus jest znany przede wszystkim jako producent oksytetracykliny. Oksytetracyklina należy do tetracyklin, czyli antybiotyków hamujących syntezę białek bakteryjnych. Przez lata mogło się wydawać, że tak intensywnie badany mikroorganizm nie będzie już źródłem zasadniczo nowych cząsteczek. Autorzy najnowszej publikacji pokazali jednak, że taki wniosek byłby przedwczesny.

Problem w poszukiwaniu antybiotyków naturalnych nie polega wyłącznie na tym, czy bakteria potrafi wytworzyć interesującą substancję. Równie ważne jest to, czy badacze są w stanie ją wykryć. Część produktów naturalnych występuje w niewielkich ilościach, bywa maskowana przez bardziej obfite związki albo ginie w „szumie” analitycznym mieszaniny wielu metabolitów. Udoskonalone metody frakcjonowania i dereplikacji chemicznej pozwalają rozdzielić mieszaniny naturalnych produktów i ograniczyć ryzyko, że po raz kolejny zostanie odkryty ten sam, dobrze znany związek.

Jak odnaleziono manikomycynę

Zespół badawczy wykorzystał bibliotekę ekstraktów naturalnych produktów pochodzących z bakterii glebowych, obejmującą przede wszystkim promieniowce. Naukowcy zastosowali wstępne frakcjonowanie ekstraktów, aby rozdzielić związki według ich właściwości chemicznych i zwiększyć szansę wykrycia mniej obfitych, ale biologicznie aktywnych składników.

Następnie frakcje analizowano pod kątem aktywności przeciwbakteryjnej. W badaniach wykorzystano między innymi szczepy Escherichia coli o zwiększonej wrażliwości na antybiotyki, co ułatwia wykrycie związków, które w warunkach standardowych mogłyby pozostać niewidoczne. Takie podejście jest szczególnie użyteczne w badaniach przesiewowych, ponieważ pozwala wykryć subtelną aktywność cząsteczek, które dopiero później mogą stać się punktem wyjścia do optymalizacji.

W aktywnych frakcjach pochodzących ze szczepu S. rimosus wykryto znane związki, takie jak oksytetracyklina i metacyklina, ale równocześnie zidentyfikowano frakcje, których sygnatury chemiczne nie odpowiadały znanym produktom naturalnym. Dalsze oczyszczanie kierowane aktywnością biologiczną doprowadziło do wyodrębnienia rodziny wcześniej nieznanych kationowych cyklicznych depsypeptydów. Najważniejszy z nich nazwano manikomycyną.

Sama nazwa ma znaczenie symboliczne. Autorzy wskazują, że pochodzi od słowa „manik”, oznaczającego w hindi i pendżabskim drogocenny kamień. Nazwa dobrze oddaje charakter odkrycia: w dobrze poznanym mikroorganizmie odnaleziono rzadką cząsteczkę, która wcześniej umykała standardowym strategiom poszukiwania antybiotyków.

Czym jest manikomycyna

Manikomycyna jest cyklicznym depsypeptydem. Oznacza to, że jej struktura zawiera elementy peptydowe oraz wiązanie estrowe uczestniczące w zamknięciu cząsteczki w formę cykliczną. Tego rodzaju budowa może wpływać na stabilność, wiązanie z celem molekularnym, transport do wnętrza komórki bakteryjnej oraz podatność na modyfikacje chemiczne.

W pracy opisano kilka wariantów manikomycyny, określanych jako MKM. Najobficiej występującym wariantem był MKM-A, który stał się głównym przedmiotem dalszych analiz biologicznych i strukturalnych. Badacze określili strukturę cząsteczki przy użyciu metod spektrometrii mas oraz spektroskopii NMR, a także potwierdzili elementy biosyntezy poprzez analizę klastrów genów odpowiedzialnych za wytwarzanie związku.

Istotnym elementem badania było także wykazanie, że określony klaster genów biosyntetycznych odpowiada za produkcję manikomycyny. Przeniesienie tego klastra do heterologicznego gospodarza, czyli innego gatunku bakterii zdolnego do ekspresji odpowiednich genów, pozwoliło potwierdzić, że badany zestaw genów rzeczywiście prowadzi do powstawania manikomycyn. To ważne, ponieważ otwiera drogę do dalszej inżynierii biosyntetycznej i projektowania analogów tej substancji.

Rybosom jako cel antybiotyków

Rybosom bakteryjny jest jednym z najważniejszych celów działania antybiotyków. To molekularna maszyna odpowiedzialna za syntezę białek. Bez prawidłowo działających rybosomów bakteria nie jest w stanie wytwarzać białek niezbędnych do wzrostu, metabolizmu, podziału i naprawy uszkodzeń.

Wiele stosowanych klinicznie antybiotyków wpływa na rybosom. Należą do nich między innymi makrolidy, aminoglikozydy, tetracykliny, chloramfenikol czy linkozamidy. Poszczególne klasy leków oddziałują jednak z różnymi elementami aparatu translacyjnego. Część blokuje przyłączanie aminoacylo-tRNA, część zaburza odczytywanie kodu genetycznego, inne hamują tworzenie wiązań peptydowych albo utrudniają przechodzenie nowo syntetyzowanego łańcucha białkowego przez tunel wyjścia.

Manikomycyna również uderza w proces translacji, ale robi to w sposób odmienny od obecnie stosowanych leków. Badania biochemiczne, genetyczne i strukturalne wykazały, że związek wiąże się z miejscem E dużej podjednostki rybosomu bakteryjnego. Miejsce E, określane od angielskiego „exit site”, jest związane z etapem opuszczania rybosomu przez tRNA po oddaniu aminokwasu do powstającego łańcucha białkowego.

Miejsce E: słabo wykorzystany punkt uchwytu

Podczas syntezy białka rybosom przesuwa się wzdłuż mRNA, a tRNA przechodzą przez kolejne funkcjonalne miejsca rybosomu. Klasycznie opisuje się miejsce A, miejsce P i miejsce E. W miejscu A dochodzi do wejścia aminoacylo-tRNA, w miejscu P utrzymywany jest peptydylo-tRNA z rosnącym łańcuchem białkowym, a miejsce E uczestniczy w opuszczaniu rybosomu przez zdeacylowane tRNA.

Manikomycyna wiąże się właśnie z miejscem E dużej podjednostki rybosomu i utrudnia prawidłowe wejście końca 3’ tRNA do tego miejsca. W efekcie zaburzony zostaje etap translokacji, czyli przesuwania się kompleksu translacyjnego o kolejny kodon. Z klinicznego punktu widzenia najciekawsze jest to, że autorzy opisują ten punkt uchwytu jako krytyczny, ale dotychczas niedostatecznie wykorzystany w rozwoju leków przeciwbakteryjnych.

To ważna obserwacja. Bakterie przez dekady były poddawane presji selekcyjnej związanej ze stosowaniem określonych klas antybiotyków. W odpowiedzi wykształciły liczne mechanizmy oporności: enzymatyczną inaktywację leków, modyfikację celów molekularnych, aktywne usuwanie substancji z komórki, zmniejszenie przepuszczalności osłon komórkowych czy zmiany w szlakach metabolicznych. Jeśli jednak nowa cząsteczka działa na miejsce, które nie było dotąd typowym celem stosowanych klinicznie leków, istnieje szansa, że niektóre rozpowszechnione mechanizmy oporności nie będą jej od razu neutralizować.

Aktywność wobec bakterii wielolekoopornych

Według autorów pracy manikomycyna wykazuje zdolność zabijania wielolekoopornych Enterobacteriaceae. W komunikatach uczelni uczestniczących w badaniu podkreślono aktywność wobec patogenów priorytetowych, w tym bakterii takich jak Salmonella, E. coli i Klebsiella. To drobnoustroje o dużym znaczeniu klinicznym, szczególnie gdy nabywają oporność na antybiotyki powszechnie stosowane w leczeniu zakażeń pozaszpitalnych i szpitalnych.

Ważnym elementem wyników jest informacja, że manikomycyna nie była podatna na oporność związaną z mechanizmami obserwowanymi przy antybiotykach używanych klinicznie. Nie oznacza to, że bakterie nigdy nie będą w stanie rozwinąć oporności na manikomycynę. Każdy antybiotyk, zwłaszcza przy masowym lub niewłaściwym stosowaniu, może stać się przedmiotem presji selekcyjnej. Wynik sugeruje jednak, że istniejące wzorce oporności nie przekreślają aktywności nowego związku na starcie.

Badacze analizowali również potencjalne drogi powstawania oporności. W doświadczeniach laboratoryjnych wykazano, że zmiany w transporterach peptydowych mogą wpływać na wrażliwość bakterii na manikomycynę. Jednocześnie związek wykorzystuje więcej niż jedną drogę wnikania do komórki, co może utrudniać bakteriom szybkie uzyskanie wysokiego poziomu oporności poprzez pojedynczą zmianę w jednym transporterze.

Dlaczego to odkrycie nie oznacza jeszcze nowego leku dla pacjentów

Najważniejszym zastrzeżeniem jest etap rozwoju. Manikomycyna nie jest obecnie antybiotykiem dopuszczonym do leczenia ludzi. Nie jest lekiem dostępnym dla pacjentów, nie ma ustalonych wskazań klinicznych, dawkowania, profilu bezpieczeństwa u ludzi ani danych z badań klinicznych.

Pierwsze badania przedkliniczne dostarczyły informacji zarówno zachęcających, jak i ograniczających. W modelach mysich manikomycyna wykazała akceptowalną tolerancję, co jest ważnym wczesnym sygnałem bezpieczeństwa. Jednocześnie w pierwszych modelach zakażeń nie uzyskano wystarczającej skuteczności terapeutycznej. Autorzy nie interpretują tego jednak jako dowodu braku aktywności biologicznej. Problem wydaje się związany przede wszystkim z niewystarczającą ekspozycją związku w osoczu, ponieważ manikomycyna stosunkowo szybko ulega rozkładowi.

To typowe wyzwanie w rozwoju leków. Cząsteczka może świetnie działać w warunkach laboratoryjnych, ale jej właściwości farmakokinetyczne mogą ograniczać skuteczność w organizmie. Lek musi osiągnąć odpowiednie stężenie w miejscu zakażenia, utrzymywać się wystarczająco długo, nie ulegać zbyt szybkiej degradacji, nie powodować nadmiernej toksyczności i mieć korzystny profil dystrybucji. W przypadku antybiotyku konieczne jest także określenie zależności farmakokinetyczno-farmakodynamicznych, czyli relacji między stężeniem leku, czasem ekspozycji a efektem przeciwbakteryjnym.

Co można poprawić w kolejnych etapach badań

Manikomycyna może pełnić rolę tak zwanego związku wiodącego, czyli cząsteczki stanowiącej punkt wyjścia do dalszego projektowania leków. W kolejnych etapach badacze mogą próbować modyfikować jej strukturę chemiczną, aby poprawić stabilność w osoczu, zwiększyć czas półtrwania, poprawić penetrację do tkanek, zmniejszyć potencjalną toksyczność lub zwiększyć aktywność wobec wybranych grup bakterii.

Znajomość dokładnego miejsca wiązania w rybosomie jest tu szczególnie cenna. Jeśli wiadomo, w jaki sposób cząsteczka oddziałuje z celem molekularnym, można racjonalniej projektować analogi. Strukturalna biologia antybiotyków pozwala zrozumieć, które fragmenty związku są kluczowe dla wiązania, które można zmodyfikować bez utraty aktywności, a które odpowiadają za niekorzystne właściwości farmakokinetyczne.

Autorzy pracy opisali także mechanizmy samooporności bakterii produkującej manikomycynę. To istotne, ponieważ mikroorganizm wytwarzający antybiotyk musi chronić własne rybosomy przed toksycznym działaniem produkowanej substancji. Zrozumienie tego mechanizmu może pomóc przewidywać, jakie strategie oporności mogłyby pojawić się u patogenów oraz jak projektować cząsteczki zdolne je omijać.

Znaczenie dla pulmonologii i pacjentów z chorobami przewlekłymi

Ciężkie zakażenia układu oddechowego, zwłaszcza u osób z chorobami przewlekłymi, mogą wymagać antybiotykoterapii celowanej. W przypadku patogenów wielolekoopornych możliwości leczenia bywają ograniczone, a dobór terapii wymaga ścisłej współpracy klinicysty, mikrobiologa i farmakologa klinicznego.

Nie oznacza to, że manikomycyna ma dziś zastosowanie w leczeniu zapaleń płuc, zaostrzeń chorób przewlekłych czy zakażeń u pacjentów z mukowiscydozą. Takich wniosków nie wolno wyciągać na podstawie obecnych danych. Odkrycie dotyczy etapu badań podstawowych i przedklinicznych. Jego wartość polega raczej na tym, że wskazuje nowy kierunek poszukiwań: miejsce E rybosomu bakteryjnego może być celem dla przyszłych cząsteczek przeciwbakteryjnych.

W perspektywie klinicznej każdy nowy mechanizm działania ma znaczenie, ponieważ współczesna antybiotykoterapia opiera się na ograniczonej liczbie punktów uchwytu. Bakterie wielolekooporne są często odporne nie na jeden lek, ale na całe grupy antybiotyków. Dlatego odkrywanie nowych szkieletów chemicznych i nowych miejsc wiązania może zwiększyć szansę na opracowanie terapii skutecznych wobec patogenów, które wymykają się dotychczasowym standardom leczenia.

Naturalne produkty wracają do centrum badań

Historia antybiotyków jest w dużej mierze historią naturalnych produktów. Penicylina, streptomycyna, tetracykliny, makrolidy i wiele innych klas leków wywodzi się z substancji wytwarzanych przez mikroorganizmy. Z czasem entuzjazm wobec klasycznych badań przesiewowych osłabł, ponieważ coraz częściej ponownie odkrywano znane związki. Wiele firm farmaceutycznych ograniczyło programy odkrywania antybiotyków naturalnych, a badania przesunęły się w stronę bibliotek syntetycznych i wysokoprzepustowych testów na wybrane cele molekularne.

Najnowsze badanie pokazuje jednak, że problemem nie musiało być wyczerpanie potencjału mikroorganizmów, lecz ograniczenia wcześniejszych metod. Jeśli mieszanina metabolitów jest zbyt złożona, a najbardziej obfity związek dominuje wynik, słabszy sygnał pochodzący z rzadkiej substancji może zostać przeoczony. Udoskonalone frakcjonowanie, metabolomika, spektrometria mas, sieciowanie molekularne, analiza genomowa i strukturalna biologia tworzą dziś znacznie bardziej precyzyjny zestaw narzędzi niż klasyczne testowanie surowych ekstraktów.

Manikomycyna jest dobrym przykładem tego przesunięcia technologicznego. Nie pochodzi z egzotycznego, nieznanego organizmu, lecz z bakterii znanej nauce od dziesięcioleci. Jej odkrycie sugeruje, że ponowna analiza dobrze opisanych mikroorganizmów może dostarczyć nowych kandydatów na antybiotyki, jeżeli zastosuje się odpowiednio czułe i selektywne techniki badawcze.

Co dalej z manikomycyną

Kolejne etapy badań będą musiały odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań. Po pierwsze, czy można poprawić stabilność manikomycyny w osoczu bez utraty aktywności wobec rybosomu bakteryjnego. Po drugie, czy analogi związku będą skuteczne w modelach zakażeń zwierzęcych. Po trzecie, jaki będzie ich profil toksykologiczny. Po czwarte, wobec jakich patogenów aktywność będzie największa i czy możliwe będzie osiągnięcie stężeń terapeutycznych w tkankach istotnych klinicznie.

Ważne będzie również sprawdzenie, jak szybko bakterie mogą rozwijać oporność na zmodyfikowane pochodne manikomycyny i czy potencjalne mechanizmy oporności będą wiązały się z istotnym kosztem biologicznym dla drobnoustroju. Dla rozwoju antybiotyku znaczenie ma nie tylko sama aktywność, ale także prawdopodobieństwo szybkiego pojawienia się oporności w warunkach klinicznych.

Nie można także pominąć kwestii produkcji. Jeśli związek ma być rozwijany jako kandydat na lek, potrzebne będą metody jego wydajnego otrzymywania, oczyszczania lub półsyntetycznej modyfikacji. W przypadku związków peptydowych i depsypeptydowych produkcja oraz skalowanie procesu bywają bardziej wymagające niż w przypadku prostszych cząsteczek małocząsteczkowych.

Ostrożny optymizm zamiast prostych obietnic

Manikomycyna jest jednym z tych odkryć, które budzą uzasadnione zainteresowanie naukowe, ale wymagają ostrożnej interpretacji. To nie jest gotowy lek, który w najbliższym czasie zastąpi stosowane antybiotyki. To raczej nowy dowód na to, że natura wciąż pozostaje źródłem nieopisanych cząsteczek o potencjale medycznym, a dobrze dobrane narzędzia analityczne mogą odsłonić substancje ukryte w znanych od lat mikroorganizmach.

Największa wartość badania polega na połączeniu kilku elementów: odkrycia nowego szkieletu chemicznego, wykazania aktywności wobec wielolekoopornych bakterii, opisania nietypowego punktu wiązania w rybosomie oraz przedstawienia strukturalnych podstaw działania cząsteczki. Nawet jeśli sama manikomycyna wymaga istotnej optymalizacji, wiedza o jej mechanizmie może pomóc w projektowaniu kolejnych antybiotyków.

W czasie, gdy medycyna coraz częściej mierzy się z patogenami opornymi na wiele leków, takie odkrycia są szczególnie ważne. Nie rozwiązują natychmiast problemu antybiotykooporności, ale poszerzają mapę możliwych celów terapeutycznych. A w przypadku zakażeń bakteryjnych, zwłaszcza u pacjentów najbardziej narażonych na ciężki przebieg infekcji, każdy nowy, dobrze udokumentowany kierunek badań ma znaczenie.

Źródło: Nature, A natural depsipeptide antibiotic binds the E-site of the bacterial ribosome.
DOI: https://doi.org/10.1038/s41586-026-10589-2

Więcej w artykule: Manikomycyna – nowy antybiotyk przeciwko bakteriom opornym na leczenie

 

Portal Oddech Życia

Pod redakcją Mirosława Wójcika, redaktora naczelnego tytułu prasowego „Oddech Życia” i portalu OddechZycia.pl. Oddech Życia to specjalistyczny polski portal poświęcony mukowiscydozie oraz innym chorobom układu oddechowego, w tym astmie, POChP i pierwotnej dyskinezie rzęsek.

Podobne artykuły

Back to top button