Z życia

List do M.

Wiesz, gdy patrzę czasem na mojego syna to zawsze nie mogę się nadziwić, że po prostu go mam. Że na mnie trafiło to niezwykłe macierzyństwo, bo szczelnie od pierwszego oddechu owinięte chorobą. I, że jeśli już uciekam się do takich metod jak pisanie listu do Dziadka z białą brodą, podróżującego saniami z zaprzęgiem reniferów, to musi być źle. Bo wiesz, mój syn znowu leży w szpitalu, choć po ostatnim pobycie był w domu niespełna dwa tygodnie. Nawet nie zdążyłam przywyknąć, ciągle wraca i znowu wyjeżdża karetką, bladym i smutnym świtem. Ubrałam choinkę wiesz, pierwszy raz od tylu lat, bo tak bardzo wierzę, że On wróci zanim rozbłyśnie pierwsza gwiazdka. Że siądzie z rodziną przy jednym stole, popatrzy na mnie i znowu usłyszę – Wesołych Świąt mamuś, znów udało się być razem.

Bo my coraz rzadziej razem jesteśmy. Czasem zdarza się nie zdążyć rozpakować walizki, bo znowu gdzieś Go wiozą. Bo znowu słyszę, że jest źle, że się postarają, że zrobią co mogą. I od Niego że będzie walczył, żebym się nie martwiła, bo po coś tu wrócił dwa lata temu. I ja też niby to wiem a dalej się boję, znowu śpię i nasłuchuje, a gdy Go nie ma, nigdy nie wyłączam telefonu. Bo wiem, że oni mogą w każdej chwili zadzwonić. A On może w każdej chwili mnie po prostu potrzebować. Bo zawsze jestem krok za Nim. Za moim pięknym synem. I to o Niego się dziś rozchodzi, bo ja nie chcę pieniędzy ani lżejszej drogi. Przywykłam do tej, którą od lat idziemy. Nie chce willi z basen a nawet lepszej pracy, cieszę się z tego co mam. Doceniam każde wspólne śniadanie, każde Jego słowo i to, że mogę odpowiedzieć bo stoję obok. Każdą przeszkodę dzięki której jestem coraz silniejsza. Nie chcę wycieczek, drogich prezentów, żeby na rachunki, leki i zwykłe codzienne sprawy wystarczyło. Nie chcę markowych ubrań, kosmetyków, nie chce być chudsza ani grubsza, nie potrzebuje luksusów, On też nie bo dla nas luksus to…spokój i czas.

Wiem, że proszę o niemożliwe. Ale o co mam Cię poprosić, skoro nic innego mam już nie pozostało. Czas, gdyby był dla nas odrobinę łaskawszy, uratowałby Mu życie. Wracam pamięcią choć nie chce i słyszę Jego pierwszy krzyk. A za chwilę bezdech i panikę pielęgniarki. Potem jak lawinę, zapalenie płuc, szpital, zapalenie oskrzeli, szpital, trzustka, szpital i ja z przyciśniętą do serca kołderką, pod którą miał spać w swoim łóżku, w swoim domu. A potem tą starszą panią doktor. I jej uścisk dłoni i z troską zadane pytanie, którego nikt nie chce usłyszeć. Na pewno nie matka, która urodziła swoje pierwsze dziecko. Żadna matka. – Czy wie pani coś na temat mukowiscydozy? To ciężka choroba genetyczna, pani syn właśnie jest badany pod jej kątem, ma wszystkie objawy. Bardzo mi przykro.

Wiesz, k..rwa jak mi było przykro drogi Święty Mikołaju? Jak do dziś jest, za każdym razem gdy patrzę na Jego wycieńczone chorobą ciało, na blizny jak po wojnie. Choć to Jego życie jedną wielką bitwą faktycznie jest. I ciągle śmierć, po drugiej stronie barykady, zawsze na ciut lepszej pozycji. I On, który nadal z nią wygrywa. Ale czas jak mówiłam, jest nieubłagany. Może Ty mógłbyś to zrobić, Ciebie by posłuchał.

Wiem, że proszę o wiele, najwięcej, bo czas to król życia. Bez niego jak bez oddechu, tego pełnego na który tak czeka mój syn. Czeka, tułając się od kliniki do kliniki, od SOR 'u do SOR’u, z jednej karetki do drugiej, transportowej która wiezie Go blisko 300 km od domu. Czas się dla mnie jakby cofnął, bo choć On, moje dziecko jest coraz starsze, ja znowu coraz częściej siedzę na podłodze w Jego pokoju. I przyciskam do serca koc, pod którym właśnie powinien tu spać.

Drogi Święty Mikołaju, jeśli piszę do Ciebie dorosła kobieta i wierzy, że to przeczytasz. I zrobisz wszystko żeby chociaż zagadać o te jeszcze parę chwil, to znaczy, że to ważna sprawa. Najważniejsza. Bo jak być potem matką, bez ukochanego dziecka?

Jeśli gdzieś tam jesteś i faktycznie coś możesz, to proszę Cię o odrobinę czasu. Nie dla mnie. Dla Niego.

Mama

 

Anika Zadylak

Pisanie jest dla niej jak oddech. Anika jest publicystką, redaktorką przejmujących tekstów o życiu i walce o szczęście i zdrowie. Doświadczona losem pokazuje, że nie wolno się poddawać. Pisze dla Oddechu Życia, Bądź Sobą be yourself Czerwony Namiot i wielu portali i serwisów internetowych.

Podobne artykuły

Zobacz także
Close
Back to top button