Jestem pielęgniarką chorującą na mukowiscydozę i zaszczepiłam się przeciwko COVID-19

Fot. Megan DiBenedetto
0

Megan DiBenedetto: Mam 28 lat, choruję na mukowiscydozę i jestem pielęgniarką zajmującą się przeszczepami szpiku kostnego w szpitalu NYU Langone Health, w ramach nowojorskiego systemu opieki zdrowotnej. Pierwszą szczepionkę Pfizer otrzymałam w zeszłym tygodniu 23 grudnia i czekam na drugą dawkę 14 stycznia.

Otrzymałam szczepionkę, ponieważ mój szpital najpierw kwalifikował personel medyczny na oddziałach COVID-19, potem na oddziałach z pacjentami z obniżoną odpornością, więc moje piętro było drugie w kolejce.

Szczerze mówiąc nie wiedziałam, czy chcę otrzymać szczepionkę, gdy tylko się pojawiła. Ze względu na moją chorobę – mukowiscydozę nikt tak naprawdę nie wiedział, jak ja i inni pacjenci z mukowiscydozą zareagują na nią. Początkowo chciałam poczekać, aż zaoferują ją innym pacjentom wysokiego ryzyka, ponieważ, jak pewnie większość, miałam wątpliwości.

Miałam też wewnętrzny dylemat. Czułam, że moje miejsce w kolejce powinno być obok osób, które mają mukowiscydozę, a nie z innymi pielęgniarkami. Nie chciałam przekraczać tej granicy, ale mój lekarz powiedział: “Po co czekać? Jesteś pielęgniarką pracującą podczas pandemii COVID-u, a oni proponują szczepionkę najpierw personelowi medycznemu.” Mój lekarz chciał, żebym jak najszybciej zbudowała odporność na COVID-19. Nawet po dalszych rozmowach z moimi lekarzami i rodziną, nadal czułam trochę niepewności. Ale zadałam sobie pytanie: “Mam mukowiscydozę, jestem pielęgniarką, czy powinnam czekać i mieć nadzieję, że nie zachoruję na COVID, czy zaszczepić się i mieć nadzieję, że jak najszybciej uodpornię się na COVID-19”.

W końcu byłam przekonana. Musiałam to zrobić.

Mój szpital nie zmusił personelu do wzięcia szczepionki. Zaszczepienie było dobrowolne. Mieliśmy możliwość odmowy, ale zdecydowałam się na szczepionkę, ponieważ jako pielęgniarka wiedziałam, że skutki COVID-19 są dużo gorsze od niepewności co do szczepionki.

Jako pielęgniarka, a zwłaszcza po tym jak FDA tak szybko zatwierdziła Trikaftę (lek przyczynowy w Europie znany pod nazwą Kaftrio), zaufałam nauce i zaufałam moim lekarzom. Byłam również świadkiem zbyt wielu tragicznych wydarzeń w ciągu ostatnich kilku miesięcy, aby odrzucić to, co mogło być cudem.

Nie odczuwałam zbyt wielu skutków ubocznych po podaniu dawki szczepionki, tylko lekkie bóle ciała i lekki ból głowy, które ustąpiły następnego dnia. Ramię bolało mnie przez nieco ponad 24 godziny, ale wzięłam trochę Tylenolu (amerykański lek przeciwbólowy) i wszystko było w porządku.

Teraz, kiedy dostałam szczepionkę, czuję ulgę. Nie tylko dlatego, że jestem w grupie wysokiego ryzyka, ale także dlatego, że praca podczas pandemii COVIDu była szalona. Miło jest mieć lepszy klimat w pracy, ponieważ teraz, w przeciwieństwie do przeszłości, jest nadzieja!

Nikt tak naprawdę nie rozumie, jakie to uczucie, chyba że siedział w pierwszym rzędzie podczas tej pandemii, a ja niestety miałem to miejsce.

Każdy ma prawo do swojej opinii na temat szczepionki, ale mam nadzieję, że ludzie czytają prawdziwe informacje na jej temat i podejmują decyzję w ten sposób, a nie przez pryzmat fałszywych informacji podawanych przez media społecznościowe.

Nawet gdybym nie miała mukowiscydozy, to i tak chciałabym tę szczepionkę, bo nie chodzi tylko o nas, o naszą rodzinę i naszych przyjaciół ale o desperacką chęć powrotu do normalności tak bardzo, jak to tylko możliwe.

Dzięki uprzejmości: Gunnar Esiason, http://www.gunnaresiason.com/i-am-a-nurse-with-cystic-fibrosis-and-i-got-the-covid-19-vaccine/ Fot. Megan DiBenedetto

fff

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.